Zbrodnia dokonana przez bandy UPA w miejscowości Rudka pow. lubaczowski

19 kwietnia 1944 r. wieś Rudkę w pow. lubaczowskim okrążyła sotnia UPA pod dowództwem Iwana Szpontaka ps. Zaliźniak. Napad ten był pierwszą akcją tej sotni. Upowcy niemal doszczętnie spalili wieś. W pacyfikacji wsi zginęło około 75 osób narodowości polskiej, w tym siedmioro dzieci poniżej 16 lat. Pozostali przy życiu mieszkańcy Rudki wyjechali do innych miejscowości. Dziś po wsi zostały tylko zarośnięte pola…

Ukraińska zbrodnia w Rudce była początkiem zorganizowanej akcji mającej na celu zmuszenie Polaków z ziemi lubaczowskiej do wyjazdu za San. Miała być też przykładem konsekwencji dla tych, którzy będą się opierać. Od tego też czasu nie było w powiecie nocy bez napadu UPA na którąś z miejscowości…

Śledztwo IPN Rzeszów S 68/09/Zi:

„W dniu 19 kwietnia 1944 r. o świcie, tuż po rozejściu się do domów mieszkańców pełniących nocną wartę, wieś została okrążona, a do jej centrum wjechały furmanki z mężczyznami w niemieckich mundurach, a także ubranymi po cywilnemu. Zażądali od sołtysa o nazwisku K. zwołania zebrania pod pretekstem odebrania od mieszkańców broni. Jednocześnie zastrzeleni zostali w obecności rodzin mieszkający w pobliżu mężczyźni. Sprawcy podpalali zabudowania. Wkrótce więc drewniane, kryte słomą budynki stanęły w ogniu. Napastnicy wrzucali do piwnic i schronów granaty, oddawali do ich wnętrza strzały z broni palnej i jednoczesnie zamykali od zewnątrz drzwi, wiedząc, że w pomieszczeniach tych przebywają mężczyźni, kobiety i dzieci. Mieszkańcy pozbawiani byli życia również w jarze, w którym schroniła się część ludności. Po oddaleniu się napastników do zrujnowanej wsi przybyło niemieckie wojsko, które odjechało po przeprowadzonym rekonesansie. Pozbawieni dorobku życia mieszkańcy opuścili spaloną doszczętnie wieś, która nie została już odbudowana. Po kilku tygodniach do Rudki udali się młodzi mężczyźni Paweł M. i Adam Ch. w celu zabrania przedmiotów niezbędnych do życia. Na terenie Rudki zostali zaatakowani przez uzbrojonych Ukraińców, którzy ujęli Adama Ch., związali mu ręce, przypięli do konia i uprowadzili w kierunku wsi zamieszkiwanej przez Ukraińców. Jego losy pozostają nieznane. Główną siłą uderzeniową stanowił organizowany w Gorajcu, pow. Lubaczów, oddział zbrojny dowodzony przez Jana Sz. „Żeleźniaka”. Jego trzonem była kilkudziesięcioosobowa grupa policjantów ukraińskich, którzy wraz z Janem Sz. zdezerterowali z Rawy Ruskiej. Wśród napastników byli Jan Sz. ps. „Szum”, Teodor B. ps. „Bałaj” i nieustalony z imienia i nazwiska noszący ps. „Gonta”, a także Grzegorz M. ps. „Kalinowicz”. Pozostali napastnicy rekrutowali się z siatki cywilnej Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów z Gorajca, a także z mieszkańców okolicznych wsi narodowości ukraińskiej. W kilku przypadkach mieszkańcy Rudki rozpoznali wśród napastników Ukraińców mieszkających w sąsiadujących z Rudką wsiach. Tożsamości ich nie zdołano jednak ustalić. Wyrokiem Sądu Wojewódzkiego w Rzeszowie Ośrodek Zamiejscowy w Przemyślu z dnia 24 czerwca 1960 r., sygn. VII K 21/60, Jan Sz. „Żeleźniak” uznany został za winnego między innymi tego, że idąc na rękę władzy państwa niemieckiego zorganizował oddział UPA, którym bezpośrednio dowodząc, wziął udział w zabójstwach ludności polskiej, w szczególności we wsiach Gorajec, Chotylub, Cieszanów, Kowalówka i Rudka, gdzie w dniu 19 kwietnia 1944 r., kierując bezpośrednio napadem na Rudkę, uczestniczył w zabójstwie około 75 osób. Na podstawie literatury ustalono Jan Sz. „Szum” zginął we wrześniu 1947 r., Teodor B. „Bałaj” zginął w maju 1946 r., N.N. „Gonta” zginął w czerwcu 1947 r., a Grzegorz M. „Kalinowicz” skazany został na karę śmierci, którą wykonano. Zdarzenia będące przedmiotem śledztwa uznano za zbrodnie ludobójstwa, skoro nie były one dziełem spontanicznym, ataków dokonywały zorganizowane formacje militarne, zaś przebieg zdarzeń, ich planowość, systematyczność, rozmiary i skutki wskazują, że ich celem było spowodowanie bezpowrotnego opuszczenia tych terenów przez ludność narodowości polskiej. Cel ten o charakterze politycznym realizowany przez formacje zbrojne nakreślony został przez kierownictwo OUN-UPA. Przeprowadzone czynności nie ujawniły sprawców zabójstwa Antoniego Sz., usiłowania zabójstwa Franciszka W., zabójstwa Marcina M. i Adama Ch. Postanowieniem z dnia 7 września 2009 r. umorzono śledztwo w punkcie 1, 2 i 4 wobec niewykrycia sprawców przestępstwa, w punkcie 3 w stosunku do Jana Sz. „Żeleźniaka” wobec stwierdzenia, że postępowanie karne co do tego samego czynu tej samej osoby zostało prawomocnie zakończone, w stosunku do Jana Sz. „Szuma”, Teodora B. i Grzegorza M. wobec śmierci sprawców oraz wobec niewykrycia pozostałych sprawców”.

Sprawozdanie ukraińskiego podziemia z maja 1944 r. dotyczące akcji antypolskich:

„LUBACZOWSKIE: 19.4.44 oddział UPA zniszczył polską wieś Rudkę. O godz. 5.30 oddział wkroczył do wsi i zażądał od sołtysa, żeby ludność oddała broń, w przeciwnym razie cała wieś zostanie spalona. We wsi dano odpowiedź odmowną, dlatego została ona spalona i zlikwidowano 80 Polaków”.

Wspomnienia świadka:

„Jeden z wozów zatrzymał się w pobliżu szkoły, kolejny przy domu sołtysa Bazylego Kalinowicza. Banderowcy polecili sołtysowi powiadomienie wszystkich mężczyzn we wsi, aby natychmiast przybyli na zebranie do szkoły. Najpierw rozmawiali po niemiecku, a w pewnym momencie przeszli na ukraiński demaskując się. Sołtys wyruszył z misją ale odwiedzając domy przestrzegał mieszkańców. Wrócił z niewielką liczbą gospodarzy i zakomunikował banderowcom, że ze względu na wczesną porę mało kto chce przyjść. Ukraińcy zażądali więc wydania całej broni, która znajdowała się we wsi. Zagrozili, że w przeciwnym razie spalą Rudkę. Sołtys chciał uciec, ale zostal uderzony kolbą karabinu w głowę i zastrzelony. To samo spotkało i innych przybyłych na zebranie. Po tej masakrze jeden z upowców wystrzelił w górę zieloną rakietę i z różnych stron wioski zaterkotały pistolety maszynowe i erkaemy. Buchnął w górę snop ognia, który stopniowo ogarniał słomiane strzechy i drewniane zabudowania. Wieś na skutek skupionej drewnianej zabudowy szybko stanęła w płomieniach. Okazało się, że wioska otoczona była kordonem. Wewnątrz wsi już po chwili kilka grup banderowców zaczęło chodzić od domu do domu podpalając je. Napotkanych mężczyzn na oczach bliskich od razu rozstrzeliwano. Jeśli gdzieś przy domu lub pod domem była piwnica, wrzucali do niej granaty. Ginęły więc często całe rodziny, które zaalarmowane wcześniej chowały się w rożnych kryjówkach, ale przeważnie w piwnicach. Mieszkający w pobliżu kościoła uciekli do świątyni, w której rozpoczęło się odprawiane przez księdza nabożeństwo. Głośne modlitwy najprawdopodobniej uratowały zamkniętych, gdyż banderowcy odstąpili od szturmu. Niektorzy mieszkańcy Rudki próbowali uciec. Wielu z nich jednak podczas tych prób zginęło dosięgniętych przez kule lub zadźgano bagnetami. Inni próbowali się bronić, ale za mało mieli siły lub zostali zabici zanim dostali się do schowanej broni. W ciągu pół godziny ogień ogarnął niemal całą wieś. Mężczyźni uciekali, a kobiety, które próbowały ratować palący się dobytek, chwytali bandyci i wrzucali do ognia. Zewsząd słyszało się strzały, jęki ludzi i głosy palących się w chlewach i oborach zwierząt. Część mieszkańców Rudki ukryła się w pobliskim jarze, który był korytem potoku wysychającego w lecie. Ale i tam Ukraińcy ich znaleźli, otoczyli rozkazali, aby mężczyźni wystąpili. Wielu mając świadomość co ich czeka, ociągało się z wykonaniem polecenia. Co niektorzy korzystając z ogólnego zamieszania, przy pomocy żon i matek dokonywali prowizorycznej przebieranki za kobiety. I ci się uratowali. Gdy banderowcy uznali, że wszyscy mężczyźni zostali już oddzieleni od kobiet, zajęli stanowiska po obu stronach jaru i na oczach matek, żon i dzieci, rozpoczęli egzekucję. Wszystkich mężczyzn zamordowano…”.

źródło: Ludobóstwo na Kresach – Pamięć i Prawda

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *